Co mówią opony o samochodzie używanym?

Kupując samochód używany, często dokładnie sprawdzamy każdą jego część i każdy zakamarek by ocenić jego stan. Ale czy wiecie, że opony również mogą sporo opowiedzieć o samochodzie?

Zakup samochodu używanego może przyprawić o ból głowy. Czytając kolejne poradniki, wydaje się, że trzeba mieć dokładną wiedzę z zakresu mechaniki by uniknąć zakupu kota w worku. Nawet jeśli dobrze znamy się na mechanice, trzeba jeszcze znać usterki typowe dla konkretnego modelu, żeby wiedzieć, na co zwrócić szczególną uwagę.

Jeśli nie jesteśmy specjalistami, warto skorzystać z ich pomocy i obejrzeć auto razem z mechanikiem lub zamówić usługę zdalnego sprawdzenia, która oszczędzi nam sporo czasu i nerwów. Kosztuje jednak kilkaset złotych. Najpopularniejszą opcją jest pojechanie do serwisu marki lub stacji kontroli pojazdów i zlecenie sprawdzenia samochodu tam.

Są jednak sygnały, które nawet laik odczyta i dadzą mu wskazówkę na temat stanu samochodu. Opony to jedyny punkt styku auta z asfaltem. Biorąc udział we wszystkich zadaniach – skręcaniu, przyspieszaniu i hamowaniu – mówią nam o tym, w jaki sposób auto było wykorzystywane.

Kod DOT mówi o wieku

Kod DOT zlokalizowany na boku opony mówi o tym, kiedy została wyprodukowana. To trzy lub cztery cyfry w owalu. Dwie pierwsze oznaczają tydzień, w którym opona została wyprodukowana, kolejne sygnalizują, w którym było to roku.

Dla opon wyprodukowanych przed 2000 rokiem, po oznaczeniu tygodnia występowała jedna liczba. Przykładowo 7 oznaczało 97 lub 87 rok. W celu odróżnienia, lata 90. dodatkowo oznaczano symbolem trójkąta.

Dlaczego warto zwrócić uwagę na kod DOT? Jeśli kupujemy względnie nowy samochód, powinien mieć jeszcze opony założone na pierwszy montaż. Samochody wyjeżdżają z fabryki zazwyczaj na letnich oponach, więc nawet jeśli aktualnie ma założone koła zimowe, powinien mieć też komplet letnich o dacie produkcji zbliżonej do daty produkcji auta.

Nie musi to dotyczyć jedynie nowszych egzemplarzy. Jeśli opony nie są zużyte, sama mieszanka utrzymuje odpowiednie właściwości przez około 10 lat. Kod DOT może nam więc potwierdzić niski przebieg auta. Jeden komplet starcza średnio na 20-30 tys. km – jeśli deklarowany przebieg mieści się w tym zakresie, samochód nadal powinien mieć swój pierwszy komplet opon.

Jeśli tak jednak nie jest, sprawa się trochę komplikuje. Zrozumiałe jest, że na przykład opony do Forda Focusa pierwszej generacji nie muszą być zupełnie nowe, jeśli mielibyśmy w ten sposób oszczędzić kilkaset złotych. Zresztą, nawet do nowszych aut możemy przecież kupić nigdy nie używane opony, ale wyprodukowane rok czy dwa lata wcześniej – cena też będzie lepsza.
Co mówi nam zużycie opon?
Data produkcji to najprostsza rzecz do sprawdzenia, ale możemy pójść o krok dalej i nadal nie musimy stawać się ekspertami. Wystarczy wyciągać odpowiednie wnioski z tego, co widzimy.

Wiele producentów opon stosuje wskaźniki TWI, czyli Tyre Wear Index. Jak go znaleźć? Na boku opony znajduje się strzałka określająca pozycję – czasem jest dodatkowo opisana wspomnianym skrótem.

W okolicach środka opony, we wgłębieniu bieżnika znajduje się kawałek nadlanej mieszanki. Dzięki temu z łatwością wyczujemy palcem, czy wysokość bieżnika jest odpowiednia – jeśli jest równa lub bliska wskaźnika TWI, jest już mocno zużyta. TWI wskazuje zazwyczaj na zalecaną wysokość bieżnika, czyli 3-4 mm. Przepisy dopuszczają minimalny bieżnik wysokości 1,6 mm, ale takie opony będą sprawowały się już znacznie gorzej.

Jeśli nie chcecie szukać po omacku – wystarczy skręcić koła i obejrzeć wskaźnik gołym okiem. Jeśli chcecie być bardziej dokładni – za kilkanaście złotych można kupić miernik głębokości bieżnika, który pokaże dokładną wartość. Ważne, żeby opony były zużyte w równym stopniu na jednej osi.

Warto też zwrócić uwagę na krawędzie opon. Jeśli są bardziej zużyte, niż środek opony, możliwe, że z jakiegoś powodu samochód ma źle ustawioną geometrię. To już czerwona lampka dla kupującego. W samochodach po poważnych wypadkach nie da się dokładnie poprawnie ustawić geometrii.
Ważne są też same opony
Przyjrzyjmy się też samej marce opon. Jeśli samochód ma ogumienie marek premium, jak Nokian, czy klasy średniej, jak Firestone, właściciel nie oszczędzał na oponach, a więc mógł też nie oszczędzać na serwisie. Jeśli w droższym aucie założone są budżetowe opony, jak np. Kormoran Road – budżetowych rozwiązań jest prawdopodobnie więcej.

Artykuł powstał we współpracy ze sklepem oponiarskim oponyprofi.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here